wtorek, 30 sierpnia 2011

Błatnia wieczorową porą

Trasa:
Olszówka Górna->Szyndzielnia->Trzy Kopce->Stołów->Błatnia->Przykra->Jaworze



Piękne lato. Codziennie w drodze do i z pracy wgapiam się w piękne Beskidy... I jakże cierpię nie mogąc wędrować ich ścieżkami!

Dlatego też pewnego dnia postanawiam połączyć przyjemne z pożytecznym. Do pracy ubieram się normalnie, a po pracy przechodzę metamorfozę... I zamieniam się w górołaza! :)

W centrum Bielska czeka na mnie Pati. Wsiadamy w autobus i szuru buru... W drogę! Naszym dzisiejszym celem jest królowa Błota - Błatnia.


Do rozejścia szlaków za Szyndzielnią - nuuuda. Dalej zaczyna się naprawdę ładny i ciekawy szlak, którym nie szłam milion razy... :)


Szlak z Szyndzielni na Błatnią





Przepiękne, popołudniowe światło. Rodzi się jednak pewien problem - chyba nie zdążymy zejść do Wapienicy. Latarek nie mamy, jedynie w moim telefonie, który trzyma się na ostatniej kresce baterii. Ups... Chyba czas się pospieszyć :)

Polana na Błatniej

Polana na Błatniej. Pięknie :)


Widok z Błatniej

Widoki są nieziemskie... Opłacało się nie jechać po pracy do domu :)


Widok z Błatniej

W schronisku jesteśmy jedynymi gośćmi. W sumie nic dziwnego - jest środek tygodnia :)




Postanawiamy nieco zmienić nasz plan i schodzić do Jaworza. Zawszę to godzinę krócej.. Tylko co dalej?





W rezultacie w Jaworzu meldujemy się o 20.30. Niebo juz praktycznie całkowicie ciemne... I gdzie teraz? Do głównej drogi sporo dreptania... Postanawiamy więc spróbować szczęścia i łapiemy stopa!

Na szczęście się udaje. Mamy takiego farta, że zatrzymuje się pierwszy samochód i pan specjalnie podwozi nas do Wapienicy... Jesteśmy uratowane! :)