piątek, 27 czerwca 2014

Hen, na Starych Wierchach....

TRASA:
Obidowa -> Schronisko PTTK Stare Wierchy -> Obidowiec -> Stare Wierchy -> Bacówka na Maciejowej -> Rabka Zdrój


Wczesną wiosną postanowiliśmy odwiedzić Gorce. Kusiła nazwa Stare Wierchy - co też się pod nią może skrywać? ;) Liczyliśmy też po cichu na krokusy.

Wybraliśmy drogę z Obidowej - Wojtek był trochę chory, a przewyższenie do pokonania stamtąd - znikome.





Pogoda tego dnia była bardzo dziwna (w sumie tak jak ogólnie pogoda w tym roku). Widoczność praktycznie żadna, słońce jakby gdzieś tam chciało się przebijać... A szkoda! Z Gorców widoki są przecież przepiękne :)



Kapliczek na tym szlaku też zatrzęsienie. Powiększyłam swoją kolekcję ;)

Przed samymi Starymi Wierchami pojawiły się one. Krokusy - najwdzięczniejsza zapowiedź wiosny :)









W największym skupisku rosły przy tej szopie. W tej zagrodzie na pewno trzyma się zwierzęta - było czuć ;) Stąd też tyle krokusów w jednym miejscu - miały po prostu dobry nawóz :P



Napatrzyliśmy się i postanowiliśmy odwiedzić schronisko, które stąd było już rzut beretem.



Prezentuje się bardzo sympatycznie. Położone pięknie. Czegóż chcieć więcej? :)

Ano, my chcieliśmy na przykład iść jeszcze trochę wyżej. W pierwotnych planach było wyjście na Turbacz, po redukcji - chociaż Obidowiec ;)

Obidowiec jednak okazał się średnio widokowym szczytem. Właściwie ciężko było zauważyć, że to już :P Na szczycie jednak jest całkiem przyjemna polanka, którą wybraliśmy na popasik.



Widoki tylko na nas - innych nie było :)



No i z powrotem na Stare Wierchy.

Pod schroniskiem miała miejsce jakaś "gruba impreza" - rozśpiewane panie prezentowały chyba wszystkie polskie, ogniskowe pieśni :) Na słuchanie jakoś nie mieliśmy ochoty, toteż poszliśmy dalej - w stronę Maciejowej.



Oto i ona. Urocza Bacówka, a z jej okolic piękne widoki na okolicę :) Muszę tu przyjść w jakiś ładny, zimowy dzień. Musi to być przepięknie.



Widoki na Luboń Wielki w roli głównej.



Z tyłu widać Obidową - początek naszej wycieczki.



Im dalej, tym bardziej widoczność robiła się znośna.



W zejściu cały czas towarzyszył nam Luboń Wielki.

Jak zeszliśmy do Rabki, świeciło już słońce. Ale spokojnie - na Stare Wierchy po widoki jeszcze wrócimy :)