czwartek, 16 lipca 2015

Na zachodnim krańcu Tatr

TRASA:
Bobrowiecki Wapiennik -> Rázcestie pod Babkou -> Babky -> Babkowa Przehyba -> Mała Kopa -> Przedwrocie -> Chata Czerwieniec -> Sokół -> Bobrowiecki Wapiennik
Noc pod Krywaniem upłynęła spokojnie. Test mojego śpiwora puchowego ze szmateksu zakończył się sukcesem... Nie zmarzłam ;)



Poranek był rześki. Pomimo wszechobecnej lampy nie chciało nam się jakoś wytaczać z namiotu... Mi tym bardziej, biorąc pod uwagę, że zapomniałam wziąć butów do środka i... zamarły ;)



W końcu jednak, po przeanalizowaniu wszystkich możliwości (zaczęliśmy od Barańca), skończyliśmy na... Babkach. A, bo na Baraniec za późno, a bo tu nas jeszcze nie było...

Bobrovecka vapenica

Pokręciliśmy się trochę po Liptowskim Milukaszu, pobłądziliśmy, ale w końcu trafiliśmy do Bobrowieckiego Wapiennika. Tutaj zaczyna się nasza wędrówka po tych mało znanych rejonach Tatr Zachodnich. Sporo pewnie się zastanawia, czy to są jeszcze Tatry...

Wchodzimy w las, na szlak prowadzący Żlebem Uhlisko. W przeciwieństwie do dnia wczorajszego, dzisiaj idziemy po wydreptanym, trochę wyślizganym śniegu... Kasi i Arturowi znowu przydają się rakiety :) Dookoła też sporo ludzi.

Szlak na Babki

W tej części Tatr królują przede wszystkim widoki na Niżne Tatry. Póki co przynajmniej ;)

Szlak na Babki

Mijamy Rázcestie pod Babkou i rozpoczynamy dość strome podejście na szczyt o wdzięcznej nazwie: Babki. Podobno na jej stokach wypasa się jeszcze owce, co w Tatrach Słowackich jest rzadkością.

Szlak na Babki

Na Babkach w końcu robi się bardziej tatrzańsko - pojawiają się widoczki na Tatry Zachodnie, a dokładniej na otoczenie Doliny Jałowieckiej.

Babki - panorama

Tadaam! I jesteśmy na Babkach. Wieje.

Babki Tatry

Panorama niczego sobie.

Babki - panorama

W tą stronę też nieźle ;) Gdzieś tam na Chopoku narciarze też korzystają z pięknego dnia.

Nizke Tatry

Babki wywiewają nas ze szczytu. Idziemy dalej - pomimo małej wysokości te okolice są bardzo widokowe.

Widok z Babek

Taka urodziwa polanka kryje się pod szczytem Babek. Jeśli by wierzyć mapie, gdzieś na niej znajduje się Babkowy Stawek. Jak wrócimy kiedyś latem, to sprawdzimy ;)

Babkova priehyba

Szeroką granią zbliżamy się do Babkowej Przehyby.

Babkova priehyba

Tutaj dobrze widać, że jest troszkę ślisko. Lepiej się nie wywracać ;)

Babky

Podejście na Małą Kopę

Naszym następnym celem jest szczyt (może zbyt szumne określenie) o nazwie Mała Kopa. Śnieg robi się tutaj znowu trochę wredny - przypomina nam się wczorajsze zapadanie i co gorsze - późniejsze wygrzebywanie się z dziur.

Mnich Tatry Zachodnie
Mnich zachodniotatrzański
Pachoł, Banówka, Jałowiecki Przysłop
Pachoł, Banówka, Jałowiecki Przysłop

Ostra

Z Małej Kopy w końcu pokazuje się nam Siwy Wierch. Do tej pory zasłaniała nam go Ostra, czyli góra kosówki. W sumie to gdzieś tam przez głowę przechodziły nam dzisiaj myśli, żeby może wejść na Siwy... Ale pomysł jakoś umarł śmiercią naturalną ;)

Mała Kopka - widok

Na Małej Kopce

Góry Choczańskie
Góry Choczańskie
Skoro już tu jesteśmy, to skoczymy jeszcze na Przewrocie.

Preduvratie
Przedwrocie

Preduvratie

Kasia i Artur postanawiają zejść bezpośrednio z Małej Kopy. Jakiś czas później spotykamy się wszyscy znowu na szlaku.

Chata pod Naruzim

A szlak doprowadza nas do Chaty Czerwieniec. Urocze schronisko, w środku przytulnie i tak swojsko.



Raczymy się kofolą. Z lodem ;)



Ślady na śniegu mówią, że te rejony Tatr gościły dzisiaj więcej narciarzy niż turystów. Z resztą, co bym teraz dała za dwie deski... ;)

Po drodze chłopcy postanawiają sobie jednak trochę urozmaicić wycieczkę i wybierają się na Sokoła. Parędziesiąt metrów od szlaku. A na Sokole robi się trochę przepaścisto.

Sokół Tatry

Podczas dalszej drogi wracamy znowu do widoczków na Niżne Tatry.

Nizke Tatry



Kiedy dochodzimy do samochodu dzień powoli się kończy. Posilamy się przed drogą, co nieco gotujemy - i dobrze zrobiliśmy, bo powrót zajął nam więcej niż normalnie ;)

Bobrowiecki Wapiennik

Bobrowiecki Wapiennik

Sokół Tatry

I tak oto kończy się dzisiejszy dzień ;) Po drodze wstępujemy jeszcze po kofolę na drogę i wracając na Zakopiankę załapujemy się jeszcze obowiązkowo na korek. I to dość konkretny ;)

Myślę, że rejon Babek to jeden z najbardziej odmiennych rejonów Tatr, jaki można odwiedzić. Może nie jest to to, co tatroluby lubią najbardziej, ale też oczywiście warty zobaczenia. Szlaki w tym rejonie są oficjalnie otwarte w sezonie zamknięcia szlaków na Słowacji, więc jest to dobra opcja na wiosenną wycieczkę, kiedy wysoko zalega jeszcze śnieg, a na takich wysokościach robi się już zielono ;)