poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Burzowe stołowanie

TRASA:
Kiry -> Miętusi Przysłop -> Dolina Małej Łąki -> Wielka Polana -> Głazisty Żleb -> Wielka Polana -> Przysłop Miętusi -> Zahradziska -> Lodowe Źródło -> Polana na Stołach -> Kiry


Tatry są różnorodne? Oczywiście, że są! Oglądając zdjęcia z tego, wczesnolipcowego dnia aż ciężko uwierzyć, że wszystkie zostały zrobione w ten sam dzień... A jednak :)

Początkowo upalny dzień przywitał nas nieco zamglonymi Czerwonymi Wierchami widocznymi z Przysłopu Miętusiego. W takie dni Ścieżka nad reglami naprawdę może się podobać. Wyruszyliśmy Doliną Małej Łąki na poszukiwanie zaginionego podczas 'Sprzątania Tatr' wora ze śmieciami. Najwidoczniej dla kogoś był za ciężki. Sprzątanie po sprzątaniu :) Takie zadanie dla wolontariuszy.

Zawiesista Turnia

Zawiesista Turnia

Worek nie został znaleziony - w sumie to chyba na szczęście. Dla czystego sumienia wzięłam worek w ręce i popędziłam z powrotem do Kościeliskiej, gdzie miał na mnie czekać już Czarek.

W Kościeliskiej tłumy, które towarzyszyły nam na szczęście niezbyt długo. Szybkie odbicie w prawo, cisza i spokój. Szlak na Stoły.

Po drodze od turystów dowiedzieliśmy się, że nie ma tam żadnych stołów. Cóż, trochę kiszka. Następnym razem będziemy uważniej czytać przewodnik :)

Dolina Kościeliska

Pieniny? Nie! Tatry Zachodnie :)

Dolina Kościeliska

Powietrze stało w powietrzu. Po dotarciu do szałasów, wypicia ostatnich kropel jakże cennej wody dobiega nas podejrzany odgłos... Czyżby... Tak! To burza.

Chwilę później bez uprzedzenia zaczyna padać. Upajam się chłodem kropel deszczu. Otrzeźwia mnie dopiero kolejny, już nieco bliższy grzmot i wciąga mnie do szałasu. Trzeba przeczekać.

Nie mija 5 minut, a burza szaleje już całkiem nieźle. Skulona układam się na kamieniu starając się balansować jakoś między szparami w dachu.
Czarek w tym czasie wesoło zapala ognisko. Ogień radośnie trzaska, za nic mając sobie burzę. Co jakiś czas po solidnym błysku rozlega się szybkie "uwaga!" i zanim zdążę schować głowę w polarek, aż podskakuję od huku.
Sama nie wiem, ile trwa to wszystko. Może jakąś chwilkę. Może dłużej... Telefony dawno wyłączone siedzą sobie gdzieś w plecaku.
Mimo wszystko zastanawia mnie moje pogodne usposobienie... Chyba rzeczywiście to ognisko coś daje... :)

W końcu daję się namówić i wychylam głowę na świat. Biorę ze sobą nawet aparat... Uff. Czyżby po wszystkim?



Hala Stoły

Gdzie tam! Po chwili rozlega się kolejny grzmot, który wpycha mnie z powrotem do namiotu na mój ulubiony kamień. Nawrót jest króciutki. Moje zaufanie jednak jest już jednak nieco ograniczone...



Doceniam nasze szałasy, jak sobie pomyślę, że równie dobrze moglibyśmy przetrwać burzę TAM...

Szałasy na Hali na Stołach

Ukochany szałasik :)



Skoro już po wszystkim, idziemy dalej. Dużo tej drogi nie zostało, ale zawsze warto zajrzeć.

Hala Stoły

I rozpoczyna się kolejny spektakl "po burzy".





W głowie włącza mi się utwór KAT-a, Niewinność. Dawniej, słuchając go przed oczyma miałam dokładnie takie "widoki" :)

Hala Stoły

Hala Stoły

I tradycyjne zdjęcie pt. rudy łeb i góry :)



I pamiątkowe zdjęcie "tych, co przeżyli"... :)

Doliny zaczynają parować. Widzimy ludzi schodzących spod Pieca. Ci to mieli dopiero wrażenia... ;)

Na Stołach siedzimy już dość długo. Najpierw słyszymy coś na wzór szczekania. Dziwne... Chwilę później słyszymy odgłos ogromnego cielska zwalającego się na jakąś furę gałęzi w lesie. Nie ma się co zastanawiać. Zarzucamy batohy na plecy i spierniczamy.

Schodzimy w dolinę. Przyjemny chłód... I coś jeszcze. Cały Kościeliski Potok paruje. Zamieniamy się w parę pstrykaczo-paparazzich.

Dolina Kościeliska po burzy

A jest co pstrykać :)

Widmo Brockenu

I taka niespodzianka. Dla mnie : 1. Dla Czarka : 3. Po wyliczeniu średniej wychodzi na jedno... :)



Dolina o naprawdę wielu obliczach. Czy to aby na pewno ta sama Kościeliska?



Dolina Kościeliska po burzy

Dolina Kościeliska po burzy



Jest klimatycznie. Nie ma czasu na gadanie. Chwytajmy chwilę, póki jeszcze trwa!



I na koniec łowiecki. Koniec dnia.
I co? Czasami warto przeżyć burzę w szałasie :)