sobota, 21 września 2013

Górfanka - Moje ABC w skali i lodzie - Anna Czerwińska


Tytuł:
Autor:
Wydawnictwo:     
Rok wydania:
Ilość stron:
Kategoria:
Górfanka - Moje ABC w skale i lodzie
Anna Czerwińska
Annapurna
2008
244
Reportaż
Opis:
Anna Czerwińska od przeszło trzydziestu lat należy do czołówki światowego alpinizmu. Początkowo były to pierwsze kobiece przejścia słynnych dróg w Tatrach czy Alpach, potem przyszła kolej na himalajskie ośmiotysięczniki. Niejako po drodze, jako pierwsza i jedyna dotąd Polka, zdobyła Koronę Ziemi. W sumie weszła na 8 ośmiotysięczników, w tym na 6 głównych wierzchołków.

Tomik ten prezentuje naszą panią Anię trochę z innej, mniej oficjalnej strony. Jej barwne opowieści pozwalają wspaniale wczuć się w klimat i atmosferę legendarnych lat 70., tak ważnych dla naszego alpinizmu. Mamy okazję poznać mało znane epizody z wczesnych lat tatrzańskich i alpejskich, a także doświadczenia bohaterki z pierwszej wyprawy w góry wysokie.

Oprócz dobrej zabawy, książka ta z pewnością dostarczy wielu cennych wskazówek i przemyśleń młodym adeptom alpinizmu. A tym samym przypomni zapewne szalone lata siedemdziesiąte - czasy tatrzańskich łojantów.



Hemli:
Do książek Anny Czerwińskiej przymierzałam się już dawno. Padło na cykl Górfanka, bo... Pojawiła się przed moimi oczami na półce w bibliotece :) I to był bardzo fajny zbieg okoliczności.
Górfanka napisana jest lekkim językiem, bez puszenia się i zbytniego patosu, po prostu - szczerze. Myślę, że jest to jedna z największych zalet tej pozycji.  Dzięki temu historie pani Ani z młodości czyta się z zainteresowaniem i przy tym można się też nieźle uśmiać :) I przy okazji przekonać się, jak to się stało, że w swoim życiu osiągnęła tak wiele.


Wojtuś:
Na tatrzański rozdział Górfanki nabrałem chęci po opowieściach mojej panienki. Szybko okazało się, że przerzucę ją całą. Jest napisana wyjątkowo luźnym językiem - jakby mową potoczną, dzięki czemu bardzo dokładnie pozwala wczuć się w klimat i trudności poznawania i fascynacji górskiej "łojantów lat 70-tych". Wiele mi się podczas jej czytania podobało, szczególnie w pamięci utkwiło kilka szczegółów. Upór, w jakim autorka ze swoją partnerką forsowały tatrzańskie ściany. Zasady, jakimi się kierowała przy podwyższaniu poprzeczki i pokonywaniu nowych wyzwań. Patenty pozwalające uniknąć konieczności wycofania się z drogi i umożliwiające dokończenie wspinaczki czy samotne przejście Głównej Grani Tatr. Do tego fakt, że takie ekstremalne akcje w górach wykonują - cytuję autorkę - "baby". "Nie chciałam być na żadną ścianę wciągana". Tak o sobie pisała Pani Ania w "Górfance".
Serdecznie polecam "Górfankę" do przeczytania głównie tym, których nie rajcuje wygoda w górach. Sam natomiast chętnie sięgnę po kolejne tomy.