sobota, 27 lipca 2013

Zakątki Tatr Zachodnich

Trasa:
Kiry->Polana Biały Potok->Żleb Jaroniec->Dolina Lejowa->Przysłop Kominiarski->Lodowe Źródło->Kiry

Wolontariat - dzień kolejny. Poranny deszcz znowu pokrzyżował nam plany posprzątania Sarniej Skały. Skończyło się na porannym wstawaniu, kursie do Zakopanego, i co? Nuda, tak do końca dnia?

Nie! Andżelika i Andrzej mają jeszcze trochę zaległego sprzątania... A ja korzystam z okazji i postanawiam się do nich dołączyć.
Tradycyjnie, na zewnątrz jest dość mokro, a na niebie wiszą ciężkie chmury mogące w każdej chwili spuścić nam na głowy niemały deszczyk. Oj tam!


Polana Biały Potok

Drogą pod Reglami docieramy do polany Biały Potok. Szczerze - wyobrażałam ją sobie deczko inaczej. Owieczki są, ale stalowe konstrukcje wyciągów narciarskich psują klimat. Że też niektórzy lubią tak jeździć po płaskim... :|


Żleb Jaroniec

Odbijamy w lewo. Szlaku nie ma, ale chodzić wolno - ścieżka prowadzi bowiem pod jedną z udostępnionych wspinaczkowo skał w Tatrach Zachodnich - Jaroniec.




Kornik drukarz tu był :)


Skała Jaroniec

Chwilka lasem i wyłania się przed nami nietypowa, biała skała. Jest naprawdę... dziwna. I pierońsko przewieszona. Co ciekawe, wisi na niej sporo ekspresów. Hmmm... I sobie mokną :)


Skała Jaroniec


Skała Jaroniec

Czego akurat na tych zdjęciach nie widać :>




I jeszcze oto to. Z instrukcją :)


Skała Jaroniec

Coś dla Narzeczonka ;):P


Skała Jaroniec

Tym razem odpuszczamy sobie diretissimę i wdrapujemy się na skałkę z drugiej strony. Widoczek całkiem fajny - COŚ widać ;)


Magura Witowska

Magura Witowska.


Skała Jaroniec




Kończymy wizyty u jednej skałki i zmierzamy ku kolejnej...


Polana Biały Potok



Skała na wylocie Doliny Lejowej

I oto jest. Wylot Doliny Lejowej i kolejna, obita. Ta wygląda już przystępniej :)


Skała na wylocie Doliny Lejowej


Dolina Lejowa

Nie mamy jednak czasu na wspinaczki. Wchodzimy do Doliny Lejowej. Chwilę później zaczyna padać. Chowam aparacik do plecaka i idziemy dalej. W sumie to do wszechobecnego deszczu już się przyzwyczailiśmy...

Dreptamy śladami owiec. Ślady wyprowadzają nas, skręcając ze szlaku na skróty... na Przysłop Kominiarski.


Kominiarski Przysłop

Panoramy nie ma. Ale jest spokój, klimacik i ani pół żywej duszy oprócz nas. Aż miło :)

Zaczyna się rzeczywistość śmieciowa. Skoro już tu jesteśmy - posprzątamy. A potem Kościeliska.

Dolina Lejowa








Tyle :)