poniedziałek, 12 maja 2014

Pasmo Sularzowej Babicy

TRASA:
Myślenice -> Plebańska Góra -> Sularzowa -> Trzebuńska Góra -> Dział -> Babica -> Bieńkowska Góra -> Palcza


Zasiadając w sobotę wieczorem do planowania naszej niedzielnej wycieczki wiedzieliśmy tyle - ma być blisko, nie za długo i oczywiście - najlepiej, żeby było widokowo. Nasz wzrok powędrował w stronę pasma Sularzowej Babicy. Okazało się, że internet praktycznie na ten temat milczy. Czyli co? Idziemy ;)

W rezultacie z porannym wstawaniem wyszło trochę średnio. Przestawianie budzika skutkowało małym zaspaniem, do tego za oknami oczywiście mleko... Witamy w Krakowie ;) Mimo wszystko postanowiliśmy zaryzykować. We mgle też czasem się fajnie wędruje.

W rezultacie praktycznie zaraz po wyjechaniu z Krakowa podziałała "magia" i paskudna mgła zamieniła się w słońce... ;) Tadaam!

Startujemy w Myślenicach. Błądzimy trochę po mieście, po czym w sumie to z ulicy od razu wychodzimy na jakiś okoliczny pagórek, na którym zaczyna się już robić ładnie. Z góry zobaczyliśmy też syf, który zostawiliśmy za nami... Czy teraz możemy już odetchnąć świeżym powietrzem? ;)



Tajemnicze pasmo Sularzowej Babicy ukazuje nam swoje uroki. Na początek wędrujemy wśród pól i łąk, leśną drogą. Takie ścieżki lubimy.



Badania przyrodnicze ;)

Dookoła mamy widoki na zwiedzoną już przez nas drugą część Beskidu Makowskiego, czy jak tam kto woli - Średniego (ta druga nazwa podobno jest poprawniejsza). Widać Uklejnę i jeszcze ośnieżony stok narciarski na Chełmie, na który chciałam się w tym roku wybrać z dwoma deskami, ale jakoś nie wyszło.





Chwilę później spotykamy na szlaku przepiękny pomnik przyrody. Nie potrafię na 100% stwierdzić co to za drzewo, ale razem z Wojtkiem jesteśmy nim zauroczeni. W środku jest puste - widać charakterystyczne wydrążenie, wypalone przez piorun. Dobrze, że jeszcze się nie zawaliło - wygląda tak, jakby stało na dwóch nogach ;)





Po jakimś czasie, kiedy poranne słońce zaczyna dawać się nam we znaki, wchodzimy do lasu. Uff ;) Las świerkowy, ale pięknie zachowany. Naoglądaliśmy się zniszczonych lasów w Tatrach, czy tam w Beskidzie Śląskim i dzięki temu zauważamy takie rzeczy, jak zdrowy las ;)






Po jakimś czasie docieramy na pierwszą górkę dzisiaj, a mianowicie: Plebańską Górę. Poznajemy ją po kapliczce, która przy okazji znajduje się na całkiem uroczej polanie. Zaczyna nam się to pasmo podobać.




Dalsza część szlaku prowadzi przez las. I okazuje się, że jednak ktoś tędy wędruje - myśleliśmy, że będziemy na szlaku sami, a mijamy nawet paru biegaczy.



Cieszymy się spokojem i wypatrujemy pierwszych oznak wiosny. Jest co prawda dopiero początek marca, ale powoli już wszystko budzi się do życia.



Po drodze mijamy polany, niektóre zamieszkałe - czyli typowo beskidzie klimaty. Pomimo tego, że dzień jest piękny i słoneczny, to widoczność marna. Pozostają nam tylko widoki na przymglone sylwetki gór Beskidu Wyspowego i Makowskiego. Nici dzisiaj z Tatr - i chyba z Babiej Góry :(




Na jednej z polan natykamy się na przygaszone ognisko. W sam raz! Tak się składa, że w plecaku mamy kiełbaski i inne składniki na ognisko. Taki właśnie planowaliśmy dzisiejszy obiad :) Wojtek bierze się za rozbudzenie ogniska.





Lubimy ogniska :)



Ale na tym nie koniec naszej dzisiejszej wycieczki. Musimy dzisiaj jeszcze dotrzeć do Palczy. Dalszy ciąg naszej wycieczki wiedzie przez rozległe hale Bieńkowskiej Góry. Przy widoczności można stąd cieszyć się widokiem na Babią Górę. My jednak widoczność mamy dzisiaj raczej kiepską, a Babiej Góry udaje się dotrzeć tylko zarys... Ale jest! ;) Ze zdjęć niestety nici.






Naprzeciwko za to widzimy pasmo Kotonia. Podobno też fajny cel na wycieczkę.



Zbliżamy się do celu naszej wycieczki. Po drodze, w jakiejś wiosce odnajdujemy prawdziwe muzeum starych maszyn rolniczych.



A już w samej Palczy wygląda na to, że wyczerpaliśmy już dzisiaj limit dobrej pogody. Wracamy znowu do chmur i chłodu, które to ciągną się do samego Krakowa. Pozostaje tylko wspomnienie o dzisiejszym pięknym, słonecznym dniu. Niech żałują Ci, którzy spędzili ten dzień na ponurej nizinie ;)