poniedziałek, 5 maja 2014

Psiklatka

Data:
06.04.2014

Rejon:
Ostańce Jerzmanowickie

Drogi:

Psiklatka:
- Szczeniak/Wariant Szczeniaka (IV+)
- Psia Trawka (III)
- Superburek (V)
- Psi Instynkt (V+)
- Psubrat (V)
- Pies Pogrzebany (VI)
- Psia Rysa (V)
- Canapies (VI+)



Tej skały nie znaliśmy, dopóki nie powiedział nam o niej Bartek z forum Górski Świat. Zlokalizowana jest nieopodal drogi z Krakowa do Olkusza. Po wspinaczce otrzymała od nas miano najlepszej skałki  na pierwsze wspinaczki spośród do tej pory odwiedzonych. Może powodem jest to, że jest raczej mało odwiedzana? To można po szorstkości wywnioskować.

Jako, że spośród umówionej grupki ludzi dotarliśmy pierwsi - nie zastaliśmy pod skałą nikogo.



Szybko wzięliśmy się w trójkę za włażenie.





Drogi są tutaj raczej łatwe, może ściślej - z sześć.cośtam jest raptem dwie linie, z czego jedna nie obita.



Nazwy dróg, jak cała skała, mają związek z psem. Na początek ruszyły Wariant Szczeniaka i Psia Trawka. Przyjemne, niewyślizgane chwyty towarzyszyły nam dosłownie na każdej drodze. Czegoś takiego w Kobylańskiej się raczej nie spotyka:-)



Troszkę po nas dotarła Majka.
Teraz z podwójną liczbą sprzętu właziliśmy co chwilę różnymi wariantami na różne sposoby i w różnych celach.



Na przykład tutaj Majka poszła Psubratem, żeby porobić (w końcu!) zdjęcia z góry.



Bartek w Psiej Trawce.





Nieco walki z atakującymi w rysie krzaczorami i dociera do stanowiska.



Wedle niektórych, tylko zdjęcia robione z góry oddają dokładnie urok wspinaczki.



Na przykład koncentrację Hemli na utrzymaniu niezbyt pewnego chwytu.



Czy też poszukiwania czegoś, czego się chwycić można powyżej. Bartek na posterunku:-)



W dole asekurujący Bartek i Majka. Zaciskając palce na takiej szczelinie można się poczuć pewniej.



Ale to nie koniec drogi, dalej na Psim Instynkcie wcale nie jest łatwiej:-)





Ostatnie metry już, a paznokcie kompletnie zjechane:)





I przy stanowisku, trochę wietrznie, ale radości z pokonania Psiego Instynktu żaden wicher nie wywieje.



I Hemli fotograf. Dało radę? Dało:-)



Próbujemy jeszcze czy wspinanie w kasku bardzo przeszkadza. Bo na pewno nie ułatwia. Podobno niektóre kaski utrudniają wspinaczkę - ograniczają to co widzimy patrząc do góry. Należy uważać przy kupnie.



Bartek przed ponowną próbą przejścia Psubrata - jest tam jedno kłopotliwe miejsce, w którym trzeba się zaprzeć albo coś zaklinować.





Tym razem Panie w drodze - Majka atakuje Psa Pogrzebanego - jedną z trudniejszych dróg na ścianie, a Hemli walczy w Psiej Rysie.



Na koniec jeszcze próbowaliśmy powalczyć na ścianie za Psią Rysą - droga Canapies z jedną większą przewieszką.





I jak w poprzedniej szóstce, tutaj również kluczowe trudności były raczej tuż pod przewieszką - wymyta skałka i brak większego chwytu niż na palec, albo jakieś inne małe pierdziele, których nie potrafię się za bardzo uchwycić.



Sama przewieszka już tak kłopotliwa nie była, choć mocno siłowa, raczej zasłużone dla tej drogi sześć plus.





Ale droga bardzo ładna, warta polecenia, jak cała ścianka.





Standardowo po wspinaczkach ruszyliśmy do naszego utartego miejsca na ognisko w Dolinie Kobylańskiej.



Niewielkie problemy z rozpaleniem...



... i po chwili już smażymy to, cośmy ze sobą zabrali.



Po zmroku na kiełbaskę załapała się jeszcze Majka, dla której nie ma różnicy wspinaczka przy świetle słońca czy księżyca.
Pozdrowienia i podziękowania za wspinanie.

Co możemy powiedzieć o Psiklatce?
Spokój, sporo dróg w granicach IV-VI, drogi dają możliwość różnorodnego wykorzystania chwytów i nie są wyślizgane! Warta odwiedzenia, zachęca do powrotu.

I wrócimy tam szybciej niż się spodziewamy:)