wtorek, 5 sierpnia 2014

Ganek - na ostrzu noża, czy tam grani

TRASA:
Przystanek Popradzki Staw -> Popradzi Staw -> Dolina Złomisk -> Dolinka Rumanowa -> Gankowa Przełęcz -> - Ganek -> Gankowa Przełęcz -> Rumanowa Kopka -> Dolina Złomisk -> Schronisko nad Popradzkim Stawem

Pamiętam, jak jakieś 2 lata temu, odgrzebałam w przewodniku Chmielowskiego "wejście na Ganek". Zachęciły mnie małe trudności, ale po przeczytaniu opisu trasy... Nie wiedziałam nic :) Perspektywa wejścia na ten szczyt jednak została gdzieś w głowie, odłożona do szufladki o nazwie marzenia :) I oto nadszedł ten dzień...

Świt. Pomarańczowe niebo witamy... na Łagiewnikach. Niestety. Niestety, bo o tej porze z chęcią wyruszalibyśmy na szlak.
Na szlak wyruszamy jednak parę godzin później. Po bezskutecznych próbach łapania stopa na Łysej Polanie, no i wreszcie! - przejażdżce elektriczką.




Tyle radości - tym podtatrzańskim pojazdem jedziemy po raz pierwszy :P



Razem z tłumem ludzi wysypujemy się z elektriczki, kierując się asfaltem do Popradzkiego Stawu. Rzucamy okiem na okolicę - plany na dzień drugi ciągle stoją pod znakiem zapytania, mamy jeszcze trochę czasu do namysłu... ;)

Otoczenie Doliny Mięguszowieckiej

Na szczęście w cieniu docieramy nad Popradzki Staw, a tam... obrazki rodem z Krupówek ;)

Majláthova chata


Co prawda zapomniałam dzisiaj poduszki, ale jakimś cudem powstrzymuję się od kupienia nowej :) Ruszamy ścieżką wokół stawu. W odpowiednim miejscu chrząknięciem daję znać - odbijamy w lewo!

Złomiska

Swoją drogą, Złomiska też były gdzieś w tej szufladce z marzeniami. Pokonujemy przerażającą drabinę, a dalej możemy się delektować otoczeniem pięknego, limbowego lasu. Świetne miejsce.

Złomiska

Las jednak szybko się kończy. Znaki na ziemi mówią, że ktoś już tu przed nami był. I nie był to misiek ;)



Las dość szybko zamienia się w krainę kosodrzewiny. Podchodzimy pod pierwszy próg doliny w dość dobry tempie - raz, ze zżera nas ciekawość co też za nim jest, a dwa, że za plecami pojawiają się ciemne chmurki. Deszczowe. Oby tylko deszczowe! Niech wszystkie prognozy pogody szlag trafi!

Złomiska

Po wejściu na próg widok przekracza nasze oczekiwania. Woow! Jesteśmy na Złomiskiej Równi, z której widok jest zjawiskowy. I szczyt, od którego ciężko oderwać wzrok - żadna tam Wysoka, a właśnie Żłobisty!

Złomiska Rówień

Sądząc po zielonej trawce, jesteśmy tutaj o dobrym czasie. Złomiska Rówień jest w pełni rozkwitu :)

Złomiska

Wyłaniają się też pierwsze widoki właśnie na Wysoką, Smoczy i Szarpane Turnie. Teren absolutnie nam nieznany.

Złomiska

Gdzieś tam pojawiają się nasze cele...

Otoczenie Doliny Złomisk

Chmury za plecami, a właściwie już nad głowami nieco niepokoją. Chwilę później zsyłają nam kapuśniaczek. Akurat wtedy zajadamy drugie śniadanie w jakiejś kolebie, więc bezproblemowo. Ogólnie, w Złomiskach koleb jest... cała masa. Dają mi chociaż częściowe poczucie bezpieczeństwa ;)

Już jakiś czas temu dostrzegliśmy przed nami jakichś ludzi. Teraz widzimy, że też skręcają do Rumanowej - czyżby też celowali w Ganek? ;)

Siarkańska Przelęcz

Ludzi widzimy też w okolicach Siarkańskiej Przełęczy, zmierzających na Wysoką. W sumie, to kto wie, może to będzie nasz cel przy kolejnej wizycie w Złomiskach? :)

Dolina Złomisk

Podchodząc do Dolinki Rumanowej rezygnujemy z podejścia na brzeg Zmarzłego Stawu. Możemy jednak podziwiać go z góry - ma na sobie pozostałości jeszcze po zimie ;)

Zmarzła Kotlina

Nad stawem góruje Grań Kończystej.

Zmarzła Kotlina

Zmarzła Kotlina. I chyba jednak łatwo dostępna od stawu Stwolska Przełęcz.

Dolinka Rumanowa

Podchodzimy do Dolinki Rumanowej - tam zieleń się kończy, zaczyna się prawdziwa, surowa kraina granitu :)

Żłobisty Szczyt

Nad nami góruje Żłobisty - przyciąga, oj przyciąga... :)

Dolinka Rumanowa

Z drugiej strony Wysoka i przyjaciele. Na Szarpanych Turniach wspinaczkowy ruch.

Postanawiamy od razu dostać się na Rumanową Ławkę, żeby uniknąć podchodzenia na nią od dołu w rejonie Gankowej Przełęczy. Rzekomo trudności mają nie przekraczać 0... No niestety, wchodzimy na nią w trochę złym miejscu - na naszym trawersie pojawiają się coraz większe trudności. No i co teraz? Wycof!

Wycof też nie należy do najprostszych i najprzyjemniejszych. W dolince zalega jeszcze trochę śniegu - akurat przy schodzeniu natrafiamy na dość strome pole śnieżne. Napędza trochę strachu, ale po chwili jesteśmy już na dole. Uff ;)

A więc - pierwsza próba zakończona niepowodzeniem.

Widzimy, że śnieg będzie dla nas dzisiaj prawdziwym wrogiem. Siadamy na kamieniu z widokiem na otoczenie. Nie mamy przy sobie przewodnika, a to, co czytaliśmy jakoś się już zamazuje... Którędy by to ugryźć? Gdzie puści? Przed nami rzeczywiście szli ludzie - ale którędy? Żleb spadający z przełęczy jest zaśnieżony... Wejście na Ganek i Rumanowy stoi na ostrzu noża...

Po paru minutach postanawiamy sprawdzić jeszcze coś w stylu rynno-komina. A nuż się uda....

Gankowa Przełęcz

Rynna może i jest stroma, pod względem trudności nie przekracza jednak raczej 0+. Chwilę później wydostajemy się na łatwy teren - czyli w końcu udało się osiągnąć Rumanową Ławkę :)


Ponad Rumanową Ławką "via normale" prowadzi żlebem, wprost na Gankową Przełęcz. Aale... Żleb jest oczywiście zaśnieżony ;) Pozostaje więc wariancik po lewej stronie. Ludzie, którzy byli wcześniej na Ganku, idą już na Rumanowy. Upewniamy się - szli tędy. No to w górę - tutaj trochę trudniej, wydaje mi się, że miejscami może nawet I-kowo...

Podejście na Gankową Przełęcz

Rumanowy wydaje być się bliżej przełęczy niż Ganek - i zaiste, jest.

Po paru chwilach docieramy do przełęczy. Spoglądamy na stronę Doliny Kaczej... Brrr! Ale lufa!


Gankowa Przełęcz


Myślę, że zdjęcia słabo oddają wrażenie, jakie robi spojrzenie w dół z Gankowej Przełęczy. Cała Dolina Białej Wody u stóp... Po obejrzeniu zdjęć pewien znajomy stwierdził, że zdjęcia wyglądają jak robione z samolotu :)


Dolina Białej Wody

Gdzieś tam w dole widzimy Kacze Stawy.


Zielony Staw Kaczy


Widok z Gankowej Przełęczy

Granitowa kraina Tatr.


Wejście na Ganek

Aż strach się wychylać :P

Wejście na Ganek

W stronę Rumanowego jakby spokojniej...

Droga z Gankowej Przełęczy na Ganek wiedzie niemal ściśle granią, rzekomo 0+. Co do tego zgodni są chyba wszyscy autorzy przewodników.

Wejście na Ganek

No, to w drogę. Przejście granią jest piękne, ale jak dla mnie - trochę psychicznie obciążające :) Na prawo i lewo ciągle zionie przepaść, przed którą nie da się nigdzie czmychnąć, chociażby dla nieco większego komfortu psychicznego. Koncentracja na maksa - ta eksponowana grań zdaje się być bardzo długa...

I w końcu docieramy na szczyt. 2462! Jesteśmy na Ganku! Jakoś to do mnie ciągle nie dociera. Siadam na szczycie i staram się zapamiętać wszystko - chociaż ciągle jestem jeszcze pod wrażeniem owej grani.

Ganek

Wojtek robi rozeznanie terenu - zerka w stronę Pośredniego Ganku... ;)

Ganek

A ze szczytu roztaczają się o takie widoki:

Widok z Ganku

Na dostojny Gerlach.

Widoki z Ganku

Na Rysy, na których dzisiaj raczej tłumnie. Widać dobrze ścieżkę z Doliny Ciężkiej na Wagę.

Widoki z Ganku

Jeden z widoków najpiękniejszych - Główną Granią w stronę Zmarzłego i spojrzenie na Kończystą... :) Tyle miejsc, w których jeszcze nas nie było...

Widoki z Ganku

Wysoka - może i mam dziwne skojarzenia, ale prezentuje się tutaj jak aniołek - ze skrzydłami :P Strażniczka Tatr :)

Widoki z Ganku

Pośredni Ganek - broni się, oj broni...

Widoki z Ganku

Rumanowe Czuby - wąziutka grań, nie dajmy się zwieść dość łagodnym widokiem z Dolinki Rumanowej.

Widoki z Ganku

No i Dolina Ciężka z górującym nad nią Młynarzem.

To, co umknie pamięci, zostanie na szczęście na zdjęciach - jednak myślę, że widok z Ganku będziemy dłuuugo pamiętać.... :)


Na Ganku

Wpisujemy się do zeszytu - jak widzimy, Ganek jest odwiedzany dość często, a dzisiaj miał przyjemność gościć tylko Polaków :)

W czasie, kiedy delektujemy się Ganusiem, na horyzoncie pojawiają się nieprzyjemne chmurki... Ups... Tylko nie teraz... ;)

W planach teoretycznie mieliśmy jeszcze Rumanowy - aż grzech nań nie iść, skoro jesteśmy tak blisko. Jednak rezygnujemy z naszego drugiego celu i postanawiamy zwiewać na dół przed chmurami.

W drugą stronę grań pokonujemy w dość dobrym tempie - jakoś zapominam o ekspozycji, przed oczami teraz bardziej mam tą złowieszczą chmurę... :P Na Rumanowej Ławce spotykamy Polaków, którzy też postanowili ewakuować się z Rumanowego.

Przy zejściu okazuje się, że wchodzili tak samo jak my, a więc - jednak wybraliśmy dobrą drogę :)

W Dolince jesteśmy już względnie bezpieczni. Jak na złość wychodzi słońce. Mamy czas, żeby jeszcze rozejrzeć się po okolicy :)

Rumanowa Dolinka

Widok znad Rumanowego Stawu - dobrze widoczna Rumanowa Ławka.

Kończysta

W zejściu z powrotem do Złomisk postanawiamy skoczyć jeszcze na Rumanową Kopę.


Szarpane Turnie

A z niej widok na taterników działających na Małej Szarpanej Turni.

Rumanowa Dolinka

I ostatnie spojrzenie w stronę Rumanowej Dolinki. Jeszcze tutaj wrócimy... M.in. dla Rumanowego :)

Rumanowa Kopka

Z Rumanowej Kopki mamy chyba najlepszy widok na Kończystą.



Dziwne chmury cały czas nam towarzyszą. Wybieramy chyba najgorszą opcję zejściową z Rumanowej Kopki - jakimś strasznie osypującym się żlebem. W sumie to bardziej niż schodzenie przypomina to zjeżdżanie :)

Schodzimy na ogromne rumowisko w Złomiskiej Zatoce.

Złomiska Kotlina

Chwila nieuwagi i gubimy siebie :) Na szczęście echo w dolinie nie jest jakieś bardzo zmylające i po jakimś czasie udaje nam się siebie odnaleźć :P


Złomiska

Żegnamy się ze Złomiskami... :)

Dolina Złomisk

I zmierzamy w stronę Popradzkiego Stawu.

Marzenie zostało zrealizowane, Ganek mimo wszystko pozytywnie mnie zaskoczył (myślę, że byłabym rozczarowana, jakby chociaż trochę się nie bronił). Szkoda tylko, że nie udało się zdobyć Rumanowego. Złomiska jednak będę zaliczać do jednych z najpiękniejszych miejsc w Tatrach, jakie widziałam :)

Tego wieczoru, przy wieczornym piwku spotkaliśmy się w mini-forumowej ekipie: jak fajnie było porozmawiać o górach i nie tylko, coś niecoś poplanować... Jak widać, góry to nie tylko piękne miejsca, efektowne wejścia, ale też w dużej mierze - ludzie :)

C.D.N.... :)