czwartek, 30 czerwca 2011

Kościelec - pierwsza wycieczka Hemli z Wojtusiem

I dzień trasa:
Kuźnice -> Dolina Jaworzynka -> Murowaniec -Czarny Staw Gąsienicowy -> Mały Kościelec -> Karb-> Kościelec -> Karb -> Zielona Dolina Gąsienicowa -> Murowaniec -> Kuźnice

Pobódka na podłodze pokoju. Na podłodze, bo pokój był bodajże 2-osobowy, a spało osób pięć:-) Zadeklarowałem się na glebę, pozostali jakoś się pomieścili na łóżkach. Dzisiejszy skład na wycieczkę jest nieco inny – Anetta, Rychu oraz Marycha wracają do domów, Ja z Bartkiem natomiast czekamy na dojeżdżającą właśnie młodą forumowiczkę – Hemlighet, w skrócie Hemli:-) Oczywiście w każdej chwili wycieczek z forumowiczami mam jedną pewną świadomość – jestem najmniej górsko doświadczony spośród obecnych. Jakoś mnie to bardzo nie zraża, aczkolwiek uważnie słucham o czym inni rozmawiają:-)

Ze względu na okrojony czas na dzisiejszą wycieczkę mieliśmy kłopot w ustaleniu dokąd się wybrać. Czerwone Wierchy mogą być zbyt długą wycieczką, Sarnia Skała i podobne nas mało interesowały, Giewont też nie za bardzo przyciągał. Padło na Kościelec – to względnie krótka wycieczka, a i odrobinę wysokogórska:-)

Zaczęliśmy zajadać śniadanie. Hemli nie chciała ode mnie kanapki. Do tej pory się za to boczę:-/ Pożegnanie z powracającą do domów częścią załogi i jedziemy do Kuźnic.

Odziwo, pierwszy raz dane mi jest przejść jednym ze szlaków łączących Kuźnice z Murowańcem. Jak to zwykłem robić, podkręciłem nieco tempo, żeby wyczuć ducha walki młodej panny;) Obecnie jest odwrotnie - ja sapię, zwalniam i marudzę:-) Hemli również spaceruje tędy pierwszy raz, zapytany ile razy przemierzał ten szlak Bartek odpowiedział krótko: pewnie około sto… :-) W dość sprawnym tempie przeszliśmy Jaworzynką do Karczmiska, tutaj otworzyła się panorama i ruszył Hemli aparat.

Dolina Gąsienicowa

Dziw Wojciecha wziął – ileż można zdjęć robić? Jest i zbliżenie na nasz dzisiejszy cel.

Kościelec

Wpadliśmy na moment do Murowańca i ruszyliśmy dalej w stronę Czarnego Stawu.



Czarny Staw Gąsienicowy

Chmury zapowiadają całkiem ciekawe przedstawienie. Byleby nam wszystiego nie przysłoniły.



Nie czekając zbyt długo, zwijamy się na Karb i Kościelec. Czerwonowłosa królewna atakująca swój pierwszy wysokotatrzański wierzchołek.



Droga na przełęcz przebiegła spokojnie i szybko. Czasem strome podejście jest sprzyjające - szybko się w górę wyłazi. I mały rzut oka na to, co po drugiej stronie grani Małego Kościelca.

Zielony Staw Gąsienicowy i Kurtkowiec

Zielona Dolina Gąsienicowa

Partie dolinne ładne i zielone, a spojrzenie w górę, w stronę skalistych ścian - zachmurzone i ośnieżone groźne skaliska.

Kościelec

Zachodnie zerwy Granatów, jakże surowo wyglądające, przypruszone wczorajszym, letnim śniegiem.

Granaty

Wyłonił się zza chmur najwyższy wierzchołek okolicy - Świnica.

Świnica w chmurach

I jeszcze spojrzenie do tyłu na część naszego graniowego szlaku - tutaj ładniej (bo zielono:-)i bardziej przystępnie.

Mały Kościelec

Turystów sporo, toteż powyżej Karbu zaczęło się nieco „korkować”.

Mały Kościelec

Pokonaliśmy bez kłopotów uskok takim kominkiem, i dalej zygzakiem do góry. Przed samym szczytem zrobiło się ślisko, troszkę trzeba było uważać na każdy ruch, ale obyło się bez katastrofy:-) Za to aparat ostatnią partię wycieczki w górę odbył w torbie:-/ I w taki oto sposób zameldowaliśmy się na szczycie. Ruszyliśmy z Bartkiem wąską grańką szczytową w kierunku południowym, bardziej odludnym:-)



Dostałem solidną lekcję topografii z otaczających grani:)



To moja druga wizyta, choć pierwszej nie pamiętam – byłem tutaj zaledwie minutkę.
Teraz, mimo częściowego zachmurzenia, mogliśmy się dobrze wszystkiemu dookoła przyjrzeć.

Pośredni Granat i Zadni Granat

Widok z Kościelca

Hemli wdrapała się na Kościelec po raz pierwszy i, jak stwierdziła sama, to jej najtrudniejszy do tej pory zdobyty szczyt. Bartek myślę, że też już kiedyś tu był:P



W czasie odsapki zauważyliśmy zauważyliśmy wyłażący skądś z dołu biały kask. Jego właścicielem okazał się instruktor taternictwa, u którego Bartek był na kursie turystyki zimowej. Tym razem prowadzi ekipę kursantów zachodnią ścianą Kościelca. Fajnie:-) Szkoda, że to takie drogie:-( Posiedzieliśmy trochę na szczycie, trochę amciu, herbatka i postanowiliśmy wracać i rozbić się na małą posiadówkę gdzieś w Dolince.

Zeszliśmy na Karb, na powrót wybraliśmy drugi szlak, żeby nie powtarzać.



Przysiedliśmy sobie na wielkich kamorach na pogawędkę i parę łyków pozostałego piwa. Miło się siedzi, ale niestety pociąg czekał nie będzie. Ruszamy w drogę powrotną z małymi przystankami na zdjęcia tu i tam. Na przykład nad Zielonym Stawem.

Zielony Staw Gąsienicowy

I tutaj się rozdzieliliśmy - z Bartkiem szybszym krokiem ruszyliśmy w kierunku Kuźnic muszę zdążyć na pociąg. Nie chce się wracać do domu… Ale nie ma innego wyjścia. Drepczemy przez Skupniów Upłaz do Kuźnic, stamtąd busem do centrum i do hondziny. Dwa ostatnie dni wycieczki fajne – z mnogą ilością ciekawostek, wiele zasłyszanych tekstów, spojrzenie na Tatry innych, bardziej doświadczonych ludzi. No i miałem pierwszy raz w ręku raki:-) Z pewnością nie był to mój ostatni wyjazd z forumowiczami Górskiego Świata. I was też do tego forum serdecznie zapraszam:-)


II DZIEŃ TRASA:
Kużnice -> Hala Kondratowa -> Wyżnia Przełęcz Białego -> Czerwona Przełęcz -> Sarnia Skała -> Czerwona Przełęcz -> Dolina Białego

Kolejny dzień, już w okrojonym składzie niech pozostanie foto-realcją :)


Hala Kalatówki

Polana Kalatówki.

Hala Kalatówki



Hala Kondratowa

Hala Kondratowa.

Schronisko na Hali Kondratowej

Schronisko na Hali Kondratowej.

Hala Kalatówki

Powrót na Kalatówki z widokiem na Myślenickie Turnie.

Długi Giewont

Długi Giewont w chmurach.

Sarnia Skała

Sarnia Skała.

Widok z Sarniej Skały

Widok ze Sarniej Skały w stronę Kopy Magury i Zawratu Kasprowego.



Giewont nieco się odsłania.

Widok z Sarniej Skały

Przełęcz w Grzybowcu i Łysanki z Sarniej Skały.

Widok z Sarniej Skały na Zamki(Słupy)

Zamki.

Widok z Sarniej Skały na Giewont