piątek, 31 sierpnia 2012

Festiwal Granitu

TRASA I DZIEŃ:
Palenica Białczańska -> Schronisko Roztoka -> Morskie Oko -> Czarny Staw pod Rysami -> Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem -> Czarny Szczyt Mięguszowiecki -> MPpCH -> Morskie Oko -> Schronisko Roztoka

Królowa Rówień. Gorąco! Przebijamy się między ludźmi w promieniach popoldniowego słońca. Nie można w sumie tego nazwać przebijaniem - wcześniej było duużo gorzej.
Spoglądam wstecz (zawszę to robię, nawet przy zachmurzeniu- chyba z przyzwyczajenia) na oświetloną w ładnym słońcu Żółtą Turnię i Granaty. Idę w tym roku tędy nie kłamiąc 11 raz... Ale takie rzeczy się chyba nigdy nie nudzą, prawda?
-No, Wojtuś, pożegnaj się z Tatrami!
(w odpowiedzi widzę tylko wyszukany grymas w ich stronę... :) )
-Za dwa dni Ci przejdzie :)

Czy przeszło? Ależ oczywiście! Nawet chyba szybciej.
Cofnijmy się jednak o dwa dni wstecz, do piątkowego wczesnego popołudnia...

Morskie Oko. Tłumy ludzi. Ale... chyba nie spodziewaliśmy się niczego innego. Mamy za sobą niezapomniane 2 godziny przejścia - wiadomo gdzie. Albo i mniej... Sama nie wiem. Z jakiegoś powodu droga trochę się dłużyła.

Szlak do schroniska w Dolinie Roztoki

Szlak do schroniska w Dolinie Roztoki

Uroczy las w okolicach schroniska w Starej Roztoce :)

Żabie Oko

Żabie Oko.

-Pierwsze sito jest tutaj. Drugie nad Czarnym Stawem. - komunikuje Wojciech.
Ma rację. Trzeba jednak jakoś tam się dostać.

Szlak wzdłuż Morskiego Oka

Spacer wokół Morskiego Oka i chwile, w których chociaż pozornie można poczuć się tutaj samym... Do czasu, aż nie nadejdą kolejni turyści, a to z reguły nie trwa długo :)


:)

Niestety, pierwsze sito działa raczej kiepsko. Tabuny ruszają razem z nami w stronę Czarnego Stawu, żeby trochę się pomęczyć na podejściu. Z reguły w sumie to chwalę, ale nie dziś. Dzisiaj mamy dosyć.

Mięguszowiecki Szczyt Pośredni

Pośredni Mięguszowiecki Szczyt.


Mięguszowiecki Szczyt Pośredni

Żabi Mnich, Żabi Kapucyn, Żabia Lalka, Żabie Turniczki

Żabi Mnich i Żabia Lalka.

Niżnie Rysy

Czyżby nasz przyszły cel...? :)

Mocno poddenerwowani pocieramy do upragnionego krzyża na wysokości 1583m... Dzięki Bogu, możemy odbić w prawo. Ktoś był nawet tak uprzejmy, że poprowadził tam szlak. Bez jednego łańcucha!


Morskie Oko ze szlaku na Chłopka

Morskie Oko "od tyłu" :)

obożne życzenia niestety na nic się zdały... w Bańdziochu chmurki dopadają nas na tyle, że przykrywają wszyściutko dookoła. 
-Może jeszcze się rozejdą....
Może. Nasze cele stają jednak pod znakiem zapytania.

Szlak na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem

Wojtuś zmierzający ku krawędzi... :)

Szlak na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem

W totalnym kicie stajemy na Kazalnicy. Chcę spojrzeć o tam, o tam, w dół! Zobaczyć, jak słynna ściana prezentuje się od góry... Niestety. Przede mną biała pustka i ledwie majaczące zarysy czarnego granitu. Całkiem lubimy takie klimaty. Ale chcielibyśmy też coś zobaczyć!


Płetwa :)

Raz na jakiś czas chmury uchylają rąbka tajemnicy i pokażą kawałek Mięguszowieckiego Wielkiego, to odleglejsze Żabie Szczyty, kawałek Miedzianego... Ciągle jednak jakoś za mało.

Szlak przez Kazalnicę

Szczyt Kazalnicy. Taki niepozorny... :)

Szlak przez Kazalnicę

Na przełęczy nic się nie zmienia - ledwo co widzimy chłopka.

Chłopek

Długo nie myślimy - po prostu ruszamy. Po drodze spotykamy dwójkę ludzi, którzy sami z siebie nieco objaśniają. 


Po drodze zaczyna kropić - tego brakowało... Ale przynajmniej nie ma ludzi. Zapominamy o przykrych chwilach dnia dzisiejszego, kiedy to ciężko było usłyszeć własne myśli.

Kopczyki, granit, w górę... W sumie trwa to dłuższą chwilę. Nie liczymy. Według Paryskiego jakieś 20 minut. Według nas... Nieco dłużej.

I oto jesteśmy jakieś 100 z kawałkiem metrów wyżej.

Mięguszowiecki Szczyt Czarny

W głowie mam słowa wyczytane w przewodniku : ze szczytu tego widok jest piękny i rozległy.
Taa... Z pewnością.
Musimy jednak zrezygnować z naszych dalszych planów. Jeszcze tu wrócimy!

Wojtuś od jakiegoś czasu mówi coś o jakiejś niespodziance. Ze dwa razy z roztargnienia zapytałam, jaka ta niespodzianka. Nic jednak nie przychodzi mi zbytnio do głowy...

Kryjemy się nieco od wiatru i urządzamy sobie mały biwak.
Podobno mam fajna minę, kiedy Wojciech wyciąga patelnię... Parę minut później zajadamy razem pyszną jajecznicę :)




Pychotka :)
Po posiłku i spojrzeniu na zegarek czas kierować się w dół.

Wejście na Mięguszowiecki Szczyt Czarny

Chcemy jeszcze na chwilę zatrzymać moment powrotu wśród ludzi... Przysiadamy na całkiem wygodnej skale i w nagrodę chmury ukazują nam Dolinę Hińczową z uroczym Wołowcem Mięguszowieckim i podnóża Grani Baszt.
Czułabym niedosyt, gdyby tego widoku zabrakło :)
Wygląda jakoś tak niesamowicie - pewnie dlatego, że zastąpiła nam długo widzianą biel - żółtawe już trawy, do tego ciemnoniebieska, wciągająca toń Wielkiego Hińczowego Stawu... Tą barwę mam w pamięci do teraz. 

Dolina Hińczowa

Wielki Hińczowy Staw


Hińczowe Stawy

Kolejne krople deszczu podrywają nas do dalszego marszu. 


W tym samym miejscu poprawia się widoczność. Ciekawe :)

Szlak przez Kazalnicę

Żabia Czuba,. Żabi Szczyt Niżn i Marusarzowa Turnia

Żabi Szczyt Niżni i reszta :)


Wojciech w swoim żywiole :)

Niestety, potem jest już tylko gorzej. Pod Kazalnicą trafiamy chyba w wyjątkowo gęste chmury - jest potwornie ciemno.
Kiedy możemy już wyciągnać kije trekkingowe, zaczyna się prawdziwa ulewa. Delektujemy się jednak samotnością na szlaku. Takie Tatry lubimy :)

Ściana Kazalnicy

Nad Czarnym Stawem Tatry znowu stają się magiczne. Przybierają teraz chyba najgroźniejszą z wyglądu postać - chociaż my możemy poczuć się już bezpiecznie, nic nie grzmi nam za plecami, a chmury rozstępują się i pokazują odległe świato płynące ze schroniska.
Mokra ściana Kazalnicy do połowy zatopiona jest w chmurach, Czarny Staw nabiera tajemniczej, szaro-niebieskiej barwy. 
Ludzi, co kot napłakał. 
Schodzimy w dół, trochę mokrzy. Przed nami jeszcze dzisiaj trochę drogi. 
Nie wiem, czy to pora, czy chmury sprawiają, że jest tak ciemno.
Bardziej jestem skłonna uwierzyć w to pierwsze.


Morskie Oko


Morskie Oko

Morskie Oko o zmroku

Maszerujemy jeszcze długo, aż w końcu między drzewami zamajaczy schronisko w Starej Roztoce. 
Czeka nas dzisiaj "zasłużona" podłoga :)



                                                                                                                                                                                 



Trasa II dzień:
Schronisko w Roztoce -> Morskie Oko -> Czarny Staw pod Rysami -> Bula pod Rysami -> Niżnie Rysy -> Bula pod Rysami -> Czarny Staw pod Rysami -> Morskie Oko -> Schronisko Roztoka


Pobudka rano nie należy do najprzyjemniejszych. Pomimo, że na podłodze w Roztoce tej nocy spało jakieś 40 osób, znaleźliśmy sobie na pozór dobre miejsce... Niestety, rzeczywistość okazała się inna. A trzeba było wyłączyć wszystkie suszarki w łazienkach!

Widok z Włosienicy

Dzień zapowiada się piękny.

Polana Włosienica

Widok na Mięguszowieckie na dzień dobry :)

Żabi Szczyt Niżni i Grań Apostołów

Żabi Szczyt Niżni.

Nad Morskim Okiem Wojtek czuje się już dobrze, ja jednak pozostaję nadal w stanie półprzytomności. Mam jej na szczęście na tyle, żeby dobrze ofbotografować okolicę. Poranek jest przepiękny.

Morskie Oko o poranku

Mięguszowieckie Szczyty znad Morskiego Oka

Mięguszowiecki Szczyt Wielki to chyba najbardziej dostojny szczyt w Tatrach :)


Hemli i Mięgusze :)

Posiłek w schronisko trochę stawia mnie na nogi.
Pstrągi wesoło pluskają w Morskim Oku. Pomimo, że najedzeni, stwierdzamy zgodnie, że fajnie byłoby wrzucić jednego, czy dwa na ruszt.. To dopiero bezczelność! Nie dość, że za friko włazi na teren TPNu, to jeszcze pstrągi ze stawu by wyjadała... ;)
Rysy znad Morskiego Oka

Schronisko nad Morskim Okiem

Limby nad Morskim Okiem


Krzyż nad Czarnym Stawem pod Rysami

Przy Czarnym Stawie wolontariusze prowadzący statystyki podliczają, że przed 10 minutami zanotowano, że na Rysy wbrały się już 172 osoby.Nieźle!

Żabia Lalka

Żabia Lalka, Kopa Spadowa i... Niżnie Rysy.

Odbicie w Czarnym Stawie pod Rysami

Północno-wschodnia ściana Kazalnicy

I Kazalnica przegląda się dziś w Czarnym Stawie :)

Czarny Staw pod Rysami

Widoki znad Czarnego Stawu pod Rysami

Miedziane.

Brzeg Czarnego Stawu

Okolice Czarnego Stawu są naprawdę urocze :)

Plączemy się między kebabami popijającymi piwsko, a przewodnikiem z trójką uśmiechniętych Anglików. A niech tylko zobaczę puszkę po Okocim gdzieś pod kamieniem...

Widok na Morskie Oko i Czarny Staw ze szlaku na Rysy

Zdjęcie z tradycyjnym widokiem musi być :)

Szlak na Rysy widzę pierwszy raz w życiu. Jest ładny. Obserwujemy ludzi na ŻTM i Żabim Koniu, który z każdym osiągniętym metrem staje się bardziej... żabokoniowaty B) W pobliżu słychać zatrwożone głosy tusystów - O Boże, Heniek, popatrz, tam są ludzie! Pewnie zaraz spadną!

Szlak na Rysy

Żabi Koń

Nikt nie spada. Widzimy łańcuchy. To tutaj można się już poczuć małym taternikiem. 
Wojciech spogląda na mnie pytającym wzrokiem. Myślę nad tym całą drogę, oglądam chmurki, które nie przejawiają chęci zasnucia dzisiaj całego widoku. Odbijamy w lewo.
Wraz z naszymi przypuszczeniami zaraz znajduje się też amator obchodzenia szlaku nie-wiadomo-którędy. Spławiamy go krótką uwagą.

Wołowy Grzbiet


Od Żabiego Konia po MSW. Po prostu piękne :)
Podchodzimy po piarżysku, deczko osypującym się.
W tym samym czasie Czarek wysłuchuje ze szlaku obaw turystów -Ojej, tamci zabłądzili! 'Nawet miła ta troska Polaków :)
Po paru minutach widzimy, że te niewinnie wyglądające chmurki całymi stadami czają się w Dolinie Mięguszowieckiej. Wojtek zdaje się ich nawet nie dostrzegać, ja za to troszkę się przejmuję.

Niżnie Rysy

A to my, pośród kupy kamieni :) Zdjęcia zrobione przez Czarka, który podchodził w tym samym czasie na Rysy.


Żabi Koń

Niżnie Rysy

Coraz bliżej!

Po szorstkim granicie podchodzimy na przełączkę między wierzchołkami Niżnich Rysów. Stąd uroczy widok na Ciężką Dolinę i Galerię Gankową, oraz fragmencik Zmarzłego Stawu pod Wysoką.
Może i z Rysów mielibyśmy lepsze widoki, ale tutaj przynajmniej słyszymy własne myśli :)
Wszędzie jednak dzisiaj tłoczno. Nie wspominając juz o Rysach, na Wysokiej, Żabim Koniu, ŻTM, Wołowej Turni... Wszędzie ludziska.
My za to troszczymy się, żeby Niżnie Rysy nie były dzisiaj samotne :) Dzisiejszego dnia jesteśmy nieco szybszy niż Paryski.

Żabi Koń, Żabia Turnia Mięguszowiecka, Wołowy Grzbiet



Galeria Gankowa i Dolina Ciężka



Galeria Gankowa i Rumanowe Czuby

Mięguszowieckie Szczyty

Trzy Mięgusze i Kazalnica :)

Jak tylko chmury przykrywają wierzchołek Rysów, zbieramy się do zejścia. Powrót po piargach mniej wkurza, niż podchodzenie nim. 
Głosy turyściaków ze szlaku niosą się bardzo dobrze. Dzwonimy do Czarka - okazuje się, że stoi w korku przed szczytem. Pozostaje uśmiechnąć się do siebie i cieszyć, że dzisiaj nas tam nie było.

Podejście na Niżnie Rysy

Na Buli postanawiamy wykorzystać resztę naszych zapasów - czas na jajecznicę! Tym razem zapachy smażonych na cebulce i kiełbasie jajek drażnią turystów... ];-)



Bula pod Rysami


Ściana Kazalnicy

W drodze powrotnej urządzamy sobie dłuższy postój nad Czarnym Stawem. Tutaj juz jakoś luźniej, staw zdaje się hipnotyzowac, bowiem za cholerę nie chce nam się nigdzie ruszać... 
Ucinamy sobie pogawędkę z przewodnikiem wesołych Anglików, pytamy o parę szczegółów, np. tajemnicą Innominatę... 
-Kiedyś bawiłem się w zagadki topograficzne, teraz już mi się to jakoś znudziło, kiedy odkryłem, że są inne góry...
Uśmiecham się pod nosem. To my też się kiedyś znudzimy? :)
Wspólnie dochodzimy do wniosku, że Tatry to najbardziej nazwane góry świata. I za to też je kochamy :)


Kamor wygodniejszy niż podłoga w Roztoce :)

Czarny Staw pod Rysami

Ten dzień należy do jednych z bardziej urokliwych, jakie widzieliśmy latem w Tatrach. Nad Morskim Okiem nieco gwarno. Trzeba zapamiętać ten widok, zachowac go w pamięci na jakiś czas. Chociaż mi przyjdzie go zapewne odnowić za niecały miesiąc, też staram się zapamiętać jak najwięcej - tamten może już nie być taki piękny.

Niżnie Rysy

Tym razem chodzenie po ciemnym lesie ogranicza się do odcinka Wodogrzmoty-Roztoka. Podłogę zamieniamy na ławki, niestety dość skutecznie nie dają nam spać 'turyści', którzy o północy popijają piwo głośno komentując różne istotne fakty... 
Zapewne uważają się za wielkich turystów. Co to jednak za turysta, który nie potrafi uszanować zasad panujących w schronisku...

                                                                                                                                                                                   



TRASA III DZIEŃ:
Schronisko Roztoka -> Dolina Roztoki -> Siklawa -> Dolina Pięciu Stawów Polskich -> Pusta Dolinka -> Kozia Przełęcz -> Zmarzły Staw -> Czarny Staw Gąsienicowy -> Murowaniec ->
Karczmisko -> Kuźnice


Następny poranek należy do najcięższych w mojej górskiej karierze. Moje zdrowotne dolegliwości sprawiają, że decydujemy się dzisiaj wyjść nieco później, chociaż wiemy, z czym to się wiąże.

Nasze obawy się sprawdzają. Piękny szlak przez Dolinę Roztoki pełen jest ludzi. Swoją drogą to i tak jesteśmy strasznie zadowoloeni, że nie musimy iść asfaltówą.

Siklawa

Taka sobie oto Siklawa :)

Oboje niezbyt lubimy schronisko w Dolinie Pięciu Stawów. Omijamy je więc szerookim łukiem, żeby jak najszybciej znaleźć się na szlaku oznaczonym tylko żółtą farbą.

Dolina Pięciu Stawów Polskich

Szpiglasowy Wierch i Liptowskie Kostury

Kolejna nader interesująca grań... :)

Co za pogoda! Nie dość, że nie można zrobić jednego ładnego zdjęcia, to jeszcze oddychać nie ma czym. Przynajmniej wszystko widać :)

Szlak na Kozią Przełęcz z Doliny Pięciu Stawów

Pusta Dolinka

Szlak na Kozią Przełęcz z Doliny Pięciu Stawów


Zdecydowana zaleta Doliny Pięciu Stawów. Widok na Bielskie w oddali :)

Szlak na Kozią Przełęcz z Doliny Pięciu Stawów

Mur Hrubego i Liptowskie Mury.

Szlak na Kozią Przełęcz z Doliny Pięciu Stawów

-Faktycznie pusta ta dolinka. Tylko kamienie...

Zamarła Turnia

I wspinacze! Zamarła Turnia przeżywa dzisiaj prawdziwe oblężenie. Kolorowe kaski odznaczają sie na tle granitu. Dobrze się wpatrujemy i wsłchujemy.
-Przepraszam, wie Pan może którędy droga do Pragi? - dochodzi ze ściany.
Haha! No tego jeszcze nie było :)
Pojawiają się łańcuchy, które towarzyszą nam do samej Koziej Przełęczy. Szlak jest naprawdę... Niezły. 

Przebijając się do przełęczy przez chwilę 'pod prąd' słyszymy protesty turystów idących na Kozie Czuby... No cóż. Tłumaczenie na nic się zda. Byle szybciej dostać się na przełęcz. A dzisiejszy ruch na Orlej Perci ma dużo wspólnego z Krupówkami. Z resztą... czy gdziekolwiek jest dzisiaj spokojniej? 

Kozia Przełęcz

Kozia Przełęcz i widoczny szlak na Zadni Granat.

Kozia Przełęcz

I widoczek na drugą stronę, równie słoneczną :)

Tatry wyrażają swoje zniecierpliwienie. Pod przełęczą spuszczają obok szlaku parę kamorów, które robią sporo rumoru i trochę napędzają stracha. To znak - czas w dół.

Pod Kozią Przełęczą

Znane i jakże lubiane okolice :)

Zmarzły Staw


Zmarzły Staw.

W okolicach Zmarzłego Stawu zażywamy błogiego cienia. Niestety, czeka nas jeszcze kawałek drogi w słoneczku. Jak to się dzieje, że w Tatrach opalam się w tym roku od marca, a i tak za każdym razem jestem gdzieś spalona?!


Czarny Staw Gąsienicowy

Czarny Staw Gąsienicowy

Nad Czarnym Stawem cóż... plaża. A tak lubimy to miejsce! Tym razem nie zatrzymujemy się na dłużej. W drodze do Murowańca dosłownie przeciskamy się między tłumem ludzi. Takiej rzeczy jeszcze tam nie widziałam.
Po drodze mijamy Czarka, który jest dzisiaj nastawiony typowo fotograficznie. Jak to jest, że potrafi zrobić piękne zdjęcia podczas pogody, w której ja nie widzę niczego ciekawego i odwrotnie? :)

Murowaniec. Moje ulubione tatrzańskie schronisko (ciągle bije się o miejsce z Roztoką). Znajduję skrawek wolnego miejsca w cieniu, kiedy to Wojtuś stoi w kolejce po szarlotkę dla mnie. Cud, że jeszcze jakaś została - szczerze się o to obawiałam :)

Marzy mi się zejście Doliną Suchej Wody. Taaka ilość cienia i ciągle delikatnie w dół... Niestety. 

Na podejściu na Królową Rówień robię ostatnie tatrzańskie zdjęcia z pięknymi, sierpniowymi, fiolteowymi kwiatami. Śmiem twierdzić, że Gąsienicowa najpiękniejsza jest właśnie wtedy, kiedy one kwitną.

Stacja Meteorologiczna na Hali Gąsienicowej

Hala Gąsienicowa

I wtedy właśnie Wojtuś 'przyjaźnie' żegna się z Tatrami... I historia zatacza koło :)

Sierpniowe Tatry za nami :)